Logowanie

Polecamy

kon
kot pies

firmynet.jpg

KOBIETA W CIĄŻY A KOT – CZY TO SIĘ MOŻE UDAĆ??
 
Wielokrotnie w ciągu roku spotykamy się z pytaniami nt zagrożenia  obecnością kota w domu kiedy kobieta jest w ciąży. Poniżej polecamy do przeczytania bardzo ciekawy artykuł udostepniony ze strony koteria.pl  wyjaśniający wg nas, w bardzo prosty i ciekawy sposób wszystkie wątpliwości z tym związane.

Czasem tak się zdarza iż w domu w którym mieszka kot nagle gruchnie wieść: „Pani domu jest w ciąży”!
Wieść niby ogólnie szczęśliwa, radość panuje powszechna, ale dla kota bardzo często niesie to wiele zmian. I niestety nie tylko tych oczywistych, wynikających z odmiennego stanu kobiety (może ona dużo czasu spędzać w toalecie, może gorzej się czuć, może też spędzać nagle ku uciesze kota o wiele więcej czasu w domu, pojawiają się nowe rzeczy i tym podobne) – ale także zdarza się że są to zmiany bardzo negatywne, niepotrzebne, wynikające z zakorzenionych w naszych (lub/i naszego otoczenia, znajomych, rodziny, sąsiadek, lekarzy etc.) umysłach przesądów, dziwnych poglądów i obaw. Które na co dzień nawet udaje się dosyć głęboko ukryć – ale w chwili gdy kobieta w ciążę zachodzi, nagle ujawniają się z całą mocą.

Przesądów na temat tego jak groźne czy wręcz zabójcze są koty dla kobiet w ciąży a nawet jeśli uda jej się ten okres przetrwać – to dziecku na pewno nie pozwolą dorosnąć do pełnoletniości – jest ogrom. Myślę że każdy z nas kilka zna osobiście – te o kotach rozsiewających na prawo i lewo toxoplazmozę, o kotach wysysających oddech, powodujących niepłodność u dziewczynek poprzez zapychanie jajowodów sierścią, duszących noworodki ogonami z sobie wiadomego powodu – i wiele, wiele innych, wyobraźnia ludzka w takich tematach nie zna granic.

Jestem mamą kochanego, empatycznego ośmiolatka, a jednocześnie jesteśmy rodziną w której mieszka razem z nami osiem kotów. Czasem także dodatkowy – gdy np. znajdziemy jakiegoś kociego biedaka i trzeba mu udzielić pomocy a potem znaleźć mu nowy dom. Dlatego postaram się rozprawić z kilkoma mitami.

Pierwszą na tapetę wezmę toxoplazmozę, bo tu jest cień prawdy (choć wyolbrzymiony do niesamowitych rozmiarów). To choroba faktycznie bardzo groźna dla dziecka w brzuchu mamy (o ile kobieta w ciąży, akurat w tym momencie swojego życia, na nią zachoruje), dlatego każda kobieta która w ciążę zachodzi (lub planuje to zrobić za chwilę) powinna oznaczyć sobie poziom przeciwciał w kierunku tej choroby. Da jej to wiedzę – czy ją już przechorowała (i w związku z tym ma nabytą odporność a więc może o tej sprawie zapomnieć), czy może jest akurat chora (co wymaga natychmiastowej wizyty u lekarza w razie ciąży lub chwilowego jej przesunięcia gdy jest dopiero w planach), a może przeciwciał nie ma – co oznacza potrzebę ostrożności i ponawiania badania w czasie ciąży by wyłapać potencjalne zakażenie i móc je od razu zacząć leczyć (tak, tak – toxoplazmozę w ciąży się leczy, najważniejsze to wiedzieć jak najwcześniej że się na nią zachorowało).

Ale ta ostrożność nie powinna polegać na oddaniu kota czy też odizolowaniu go od siebie! Kot też zaraża tylko pewien okres czasu od zainfekowania, można go zbadać czy akurat nie jest aktywnie chory (i czy ma odporność). Jeśli nie – to kotu niewychodzącemu po prostu nie powinno się podawać surowego mięsa – to dla niego jedyne źródło potencjalnego zarażenia. Na wszelki wypadek kobieta w ciąży może zrezygnować ze sprzątania kuwety na rzecz innego domownika – o ile wcześniej robiła to sama. Zresztą dobrze jej to zrobi ze względu na uroki ciąży – ewentualne mdłości i rosnący brzuszek J W przypadku kota wychodzącego warto rozważyć jednak na te kilka miesięcy odcięcie go od tej przyjemności – o ile nie posiada odporności na toxoplazmozę.

A kobieta, która nie chce na tą chorobę zachorować w ciąży nie powinna upatrywać głównego zagrożenia w kocie – bo to może jej (nie tylko kotu) bardzo zaszkodzić – przesłaniając świadomość prawdziwego niebezpieczeństwa. W Polsce ogromna większość zakażenia toxoplazmozą ma związek ze spożywanym pokarmem. Skażone są owoce, warzywa (koniecznie trzeba je dokładnie myć), znajdowane są oocyty toxoplazm w wodzie pitnej (należy ją gotować), ale największe źródło zakażeń to surowe mięso. Nawet nie ma potrzeby go jeść w tej postaci – wystarczy niezbyt dokładnie umyć nóż którym się je kroiło lub deskę, nie mówiąc o rękach – by kolejne składniki pokarmowe stawały się skażone. I to właśnie ostrożność w kuchni powinna być na pierwszym miejscu w profilaktyce zakażenia toxoplazmozą w ciąży.

Nie wiem czy jest potrzeba rozprawiania się z mitami typu duszenie noworodków, podgryzania im grdyk etc… Mam nadzieję że każdy rozsądny człowiek zdaje sobie sprawę że jest w tych stwierdzeniach dokładnie tyle samo prawdy co w micie dotyczącym pecha przynoszonego przez czarnego kota. Mimo ogromnej ilości kotów w naszych domach i przy domach – jakoś media nie zasypują nas sensacjami typu noworodek zagryziony przez kota. A jestem pewna że gdyby do takich zdarzeń dochodziło, dokładnie byśmy o tym wiedzieli. No i cóż – marne szanse bym nadal była mamą mojego nader żywotnego Przemka

A teraz przejdźmy do faktów.
Gdy w domu w którym pojawi się niedługo dziecko jest kot, warto się do tego przygotować.
Przede wszystkim – jeśli nie było to robione wcześniej, kot powinien od tego momentu być regularnie odrobaczany. Jeśli kot ma jakieś problemy trawienne, przewlekłe, na tyle niewielkie że nie było wcześniej motywacji by to zbadać dokładniej – dobrze by było na tym etapie wykluczyć lamblie a jeśli wyjdą w badaniu – to je skutecznie wyeliminować Dobrze byłoby również pokazać kota lekarzowi (o ile nie jest to robione samo z siebie – bez konieczności ciąży) – by ocenił stan uzębienia i dziąseł, w razie potrzeby warto je doprowadzić do porządku zanim pojawi się dziecko (bardziej ze względu na to że kotu dobrze to zrobi ;)) . Warto pamiętać że kot cierpiący z powodu bolących zębów, dziąseł – może tego nie okazywać na co dzień, ale przez dyskomfort może być mniej cierpliwy dla nowego domownika, może gorzej znosić zmiany jakie wiążą się z jego pojawieniem – a będzie to dla niego na pewno wielkie przeżycie. Ponadto stan zapalny w pysku kota to nie jest koniecznie coś z czym nowonarodzone dziecko powinno mieć do czynienia jeśli można tego łatwo uniknąć. I to tyle z sensownej profilaktyki zdrowotnej.

Warto jeszcze przed narodzeniem dziecka, szczególnie w małych mieszkaniach, zadbać o to by kot miał swoje bezpieczne schronienia. Na początku dziecko jest nie mobilne – ale za to bardzo, bardzo głośne, dla wielu kotów niemowlęcy płacz jest bardzo przykry, boją się go. A gdy zdarzy się pech i dziecku przyplączą się kolki – nie tylko ludziom będzie z tym ciężko (na szczęście to mija ;)). Dlatego warto kotu zaproponować zaciszne schronienia – np. jakieś pudełko z wyciętym otworem, postawione na szafie, możliwość wejścia do przytulnej szafki na ubrania lub coś w tym rodzaju. Dobrze by kot rozgościł się tam i poczuł bezpiecznie zanim jeszcze pojawi się nowy domownik.

Jeśli w naszym mieszkaniu mało jest miejsc wysokich, na których może schronić się kot gdy dziecko zacznie się już aktywnie przemieszczać – dobrze byłoby zastanowić się jak to zmienić, by kot miał więcej możliwości odpoczynku poza zasięgiem ciekawskich rączek – a nie tylko np. na jednej szafce. Im więcej takich miejsc z dostępem dla kota będzie – tym bezpieczniej i bardziej komfortowo będzie się on czuł. Koty ogólnie lubią takie miejsca – więc nawet nie tylko z okazji pojawienia się dziecka warto o tym pomyśleć.
Wielu rodziców bardzo negatywnie reaguje na to gdy kot wchodzi w przygotowane już dla mającego się niedługo pojawić malucha takie przedmioty jak wózek, łóżeczko. Warto jednak to negatywne nastawienie przemyśleć i jednak złagodzić. Dla kota takie nowe akcesoria są bardzo ciekawe, trudno się dziwić że chce je obadać i sprawdzić czy są wygodne.

Gdy zaspokoi ciekawość zanim pojawi się dziecko (przecież można wózek czy łóżeczko nakryć kocem żeby się nie pokryło nadmiernie sierścią) – mniejsze będzie ryzyko nagłego, nieostrożnego wskoczenia np. do wózka gdy będzie tam już jego lokator. Wózek czy łóżeczko kotu spowszednieją, a ponadto nauczy się w międzyczasie bezpiecznie do nich wskakiwać. Oczywiście gdy do domu dotrze już dziecko, warto kotu pokazywać że może ono sobie mieszkać tu i tam J
Niestety, stale, mimo iż mamy już XXI wiek, pokutują wśród nas przesądy, mity, dziwne obawy niczym nie uzasadnione lub potwornie wyolbrzymione, dotyczące kotów. Staje się to szczególnie dotkliwe gdy kobieta zajdzie w ciążę. Czasem bardzo na tym cierpi kot, porzucany, oddawany, odsunięty od dotychczasowych przywilejów lub odstawiony na podwórko z zakazem wejścia do domu. Czasem cierpienie spada na przyszłą mamę, która sama jest rozsądna ale musi zmagać się z ustawicznymi atakami z każdej strony – troskliwej rodziny, opiekuńczych sąsiadek, miłych koleżanek czy autorytatywnego lekarza. Dowiaduje się że jest nierozsądna, że co z niej za matka będzie skoro kot dla niej ważniejszy od dziecka, że dziecko naraża na straszliwe, często niezbyt zidentyfikowane przypadłości i zagrożenia.

Nie zliczę ile przyszłych mam pocieszałam w takiej sytuacji, nie chcę nawet opisywać jaki ból zadaje taka „troska” ze strony otoczenia. Szkoda tylko że to otoczenie nie bierze pod uwagę iż tym swoim gadaniem szkodzą przyszłej mamie i jej dziecku o wiele bardziej niż jakikolwiek kot byłby w stanie.

Agnieszka Mockałło
http://kocia_stronka.republika.pl/
  • koteria.jpg
    Koteria.org.plPostaraliśmy się dla Was także o komentarz lekarza do powyższego artykułu:

    "Dla nowoczesnej i świadomej miłośniczki kotów ciąża nie musi być okresem wyrzeczenia się przyjaźni z bliskim czworonogiem. Odrzućmy przesądy. Może być natomiast zadaniem, któr
    e wymagać będzie staranności i dbałości, i wprowadzić może nową jakość w kontaktach z futrzastym pupilem.
    Toksoplazmoza jest chorobą najczęściej kojarzoną w sytuacji kobieta ciężarna - kot. Prawdą jest, że to kot jest żywicielem ostatecznym pierwotniaka Toxoplasma gondii, co znaczy, że w jego ciele, a dokładnie przewodzie pokarmowym pasożyt ten się namnaża i miliony jego oocyst są wydalane z kocimi odchodami. Dojrzewają one w glebie i zachowują zakaźność nawet przez 1-1,5 roku. Razem z surowym czy niedogotowanym mięsem (wieprzowym, wołowym czy jagnięcym), skażoną wodą czy warzywami zanieczyszczonymi ziemią z oocystami dochodzi do zakażenia człowieka. Brak higieny w kontaktach z kotem może doprowadzić do zakażenia - dotyczy to zwłaszcza kotów biegających swobodnie, polujących.
    W zakresie badań diagnostycznych zalecanych u kobiet ciężarnych znajduje się trzykrotne (1x w każdym trymestrze ciąży) oznaczenie poziomu przeciwciał w kierunku T.gondii. Dla kobiet dopiero planujących powiększenie rodziny przydatne bedzie oznaczenie miana przeciwciał przed zajściem w ciążę. Zakażenie osoby dorosłej przebiegać może skąpo- lub nawet bezobjawowo, chociaż pasożyt szybko rozprzestrzenia się zwłaszcza w ośrodkowym układzie nerwowym, oku, mięśniach szkieletowych i mięśniu sercowym oraz łożysku, powiększone mogą być węzły chłonne, obecne objawy rzekomogrypowe. Po ostrej fazie infekcji następuje faza utajenia (zarażenie przewlekłe). Pamiętać należy, że osoba raz zakażona pozostaje żywicielem pasożyta do końca życia i w sytuacji spadku czy nagłego załamania odporności może dojść do reaktywacji zakażenia.
    Czasem jednak jedynym dowodem zakażenia jest stwierdzany poziom przeciwciał odpornościowych.
    Dużo trudniejszą diagnostycznie, leczniczo i rokowniczo jest sytuacja ostrego zakażenia pierwotniakiem T.gondii w czasie ciąży. Do postaci wrodzonej toksoplazmozy dochodzi na drodze przeniesienia pierwotniaka z matki do płodu drogą krwi.
    Zagrożone są jedynie płody matek z pierwotnym zakażeniem w czasie ciąży. Dlatego też zarażenie T.gondii nie jest nigdy przyczyną poronień nawykowych, a toksoplazmoza wrodzona może rozwinąć się tylko podczas jednej ciąży. Wyjątkowo rzadkie przypadki reaktywacji przewlekłej toksoplazmozy i przeniesienia zakażenia od matki do płodu dotyczą jedynie kobiet ciężarnych ze znacznym upośledzeniem odporności w wyniku leczenia immunosupresyjnego lub AIDS.
    Bardzo ważny jest okres ciąży, w którym stwierdzamy zarażenie, gdyż z upływem czasu ryzyko przeniesienia pasożyta do płodu wzrasta (od ok 10% w okresie okołokoncepcyjnym - do 100% w ostatnich 2 tygodniach przed porodem). Jednak odwrotnie proporcjonalne jest ryzyko szkód wywołanych w ciele płodu przez pasożyta: w I trymestrze ciąży zakażenie prowadzi do największych uszkodzeń płodu z jego obumarciem włącznie; nawet do 90% zakażeń w III trymestrze pozostaje bezobjawowych. W okresie noworodkowym jedynie 10-20% dzieci zakażonych w ciąży prezentuje nieprawidłowości, ale żadna z nich nie jest charakterystyczna dla zakażenia T.gondii. Odległe następstwa związane są najczęściej z zaburzeniami widzenia i narządu wzroku oraz funkcjonowaniem układu nerwowego. Możliwe jest leczenie toksoplazmozy w ciąży, trwa ono do czasu jej ukończenia a w określonych sytuacjach leczony jest dalej także noworodek.
    Aby zminimalizować ryzyko przeniesienia zakażenia, o ile nasz kot jest o nie podejrzewany, kobieta w ciąży może zgodnie z radą Autorki artykułu powstrzymać się od sprzatania kuwety, utrzymywać higienę w kontaktach z czworonogiem jak też wzmóc czujność podczas przyrządzania posiłków.

    Rady Autorki dotyczące regularnego odrobaczania kota, kontroli jego stanu zdrowia jak i zapewnienia mu odpowiednich warunków w związku z nadchodzącymi zmianami w życiu rodziny czy też procesu oswajania się dziecka z kotem i vice versa, nie wymagają chyba szerszego komentarza.

    Anna Szmydki-Baran
    pediatra"